Jeśli zadajesz sobie pytanie do czego potrzebny jest mentor, czy warto postawić na mentoring i jakie można czerpać z tego korzyści? To zachęcamy do przeczytania historii, którą dzieli się z nami Joanna Tor – Gazda: projektantka ubioru i kapeluszy, coach stylu, mentorka i członek Stowarzyszenia Mentorów Promentor. 

Mówi się, że człowiek uczy się przez całe życie. To prawda, uczymy się zazwyczaj z książek, ale także podejmując nowe wyzwania, popełniając błędy i przeżywając porażki. 

NIKT NIE MÓWIŁ, ŻE BĘDZIE ŁATWO.

Przez większość dorosłego życia starałam się samodzielnie doskonalić w różnych dziedzinach zawodowych. Skończyłam studia i szkołę projektowania ubioru. Uczestniczyłam w wielu szkoleniach, kursach czy warsztatach. Wszytkie te doświadczenie są dla mnie niezwykle cenne.

Jednak, gdy rozpoczęłam pracę z mentorem, poznałam zupełnie inny wymiar rozwoju osobistego i zawodowego, który zmienił moje życie na lepsze.

Idąc na studia miałam marzenie, że poznam na uczelni wykładowców, którzy chętnie będą się dzielili swoją wiedzą i doświadczeniem. Niestety tak się nie stało. W moim przypadku studia były szkołą samodzielnego poszukiwania wiedzy. Naprawdę brakowało mi dobrego mentora. Osoby, z którą można porozmawiać o osobistych celach rozwoju w dziedzinie, którą studiowałam.

KIEDY POJAWIŁ SIĘ MENTOR.

Na szczęście kilka lat po studiach, spotkałam wyjątkową kobietę. Pełną pozytywnej energii, szczerą i otwartą na dzielenie się swoją zawodową wiedzą oraz doświadczeniem. Katarzyna, dziennikarka i trenerka, od kilku lat jest moją Mentorką w dziedzinie wystąpień publicznych oraz przedstawiania w zrozumiały sposób tego, co chcę przekazać ludziom, z którymi współpracuję, czy to w formie warsztatów czy pojedynczych konsultacji.

Dzięki procesowi mentoringowemu, który rozpoczęłyśmy w sposób formalny w ubiegłym roku i prowadzimy, z krótkimi przerwami do dziś, nauczyłam się przekazywać moją wiedzę w lepiej zorganizowany i czytelny dla odbiorcy sposób. Wcześniej niestety chciałam przekazać zbyt dużo, zbyt szybko i bardzo chaotycznie, co powodowało, że najważniejsze treści ginęły pod natłokiem wielu różnych myśli czy mniej istotnych informacji.

MÓJ PROCES MENTORINGOWY

Na początku współpracy podpisałyśmy z Kasią oficjalny kontrakt mentorski oraz określiłyśmy jakie cele chcę osiągnąć. W kontrakcie zapisałyśmy dokładnie sprecyzowany cel, ilość i częstotliwość spotkań, sposoby komunikacji, metodę pracy oraz termin ukończenia mentoringu. 

Dzięki takiej organizacji współpracy, łatwiej nam było wprowadzić w życie zawodowe i osobiste działania związane z procesem mentoringowym. Gdybyśmy nie określiły tego na początku, zapewne nie zrealizowałybyśmy nic, ze względu na codzienne zajęcia zarówno Kasi jak i moje.Spotykałyśmy się regularnie przez kilka miesięcy. Raz były to rozmowy telefoniczne, a innym razem spotkania przy kawie. Zawsze z określonym i zaplanowanym zadaniem do zrealizowania.

Otrzymywałam od Kasi nie tylko fachowe porady i odpowiedzi na moje pytania, ale także książki czy artykuły, które przybliżały mnie do realizacji określonego na początku celu.

Dziś po ukończeniu tego pierwszego etapu mentoringu przyznaję, że bardzo jestem wdzięczna, za tą indywidualne i profesjonalne wsparcie.

KORZYŚCI JAKIE CZERPIĘ  Z MENTORINGU DO DZIŚ.

Mój cel został zrealizowany, nauczyłam się nie tylko swobodnie przekazywać moje myśli w zorganizowany i prosty sposób, ale także otrzymałam wiele cennych wskazówek, których nie wyczyta się w książkach. Poznałam lepiej moje mocne i słabsze strony i wiem co wymaga jeszcze udoskonalenia, a co już dobrze działa.

Możliwość rozmowy z osobą, która jest doświadczona w temacie, w którym chciałam się dokształcić, jest dla mnie bezcenna. Podczas ćwiczeń mogłam zapytać Kasię o różne kwestie praktyczne związane z technicznym aspektem wystąpień publicznych czy tworzenia zwięzłej informacji czytelnej dla odbiorcy.

Gdybym miała podsumować efekt naszej współpracy jednym zdaniem, to powiedziałabym, że moja Mentorka dodała mi pewności siebie i pomogła okiełznać ilość pomysłów, które miałam w głowie przed naszym pierwszym spotkaniem.

 

Joanna Tor-Gazda