“Rozwój zachodzi wtedy kiedy człowiek albo musi, albo bardzo chce coś zmienić i wtedy bardzo dobrym rozwiązaniem może być mentoring” – mówi Tomasz Wański, prezes Stowarzyszenia Mentorów PROMENTOR w Krakowie, z którym rozmawiała Katarzyna Hnat.

 

K.H. Mentoring, to nowy trend na polskim rynku, bo o ile mentor znany jest i kojarzony jeszcze z czasów antycznych, o tyle samo słowo mentoring jest wciąż przez wielu nierozpoznawalne. Jaka jest zatem Pana definicja tego słowa w rozumieniu Stowarzyszenia Mentorów PROMENTOR?

 

T.W. Mentoring to relacja pomiędzy mentorem, nazwijmy go też mistrzem, a uczniem, zwanym  mentee, w której mentor dzieli się z nim nie tylko swoim doświadczeniem zawodowym, ale też wiedzą i kontaktami, a także często etosem działania po to by w jak najkrótszym czasie pomóc osiągnąć swemu uczniowi jego cele zawodowe oraz inne cele, które  on sam postawił przed sobą.

 

K.H. Określmy zatem obszary, w których ten mentoring występuje. Bo to przecież nie tylko w sytuacji mistrz – uczeń czyli osoba starsza, doświadczona i młody człowiek, ale też może on funkcjonwać pomiędzy dwojgiem dojrzałych ludzi, z których jedno w danym zawodzie jest na wyższym poziomie, a drugie chce się rozwijać, prawda?

 

T.W. Tak, jest to narzędzie do rozwijania ludzi i na pewno mentor w swym obszarze jest po prostu osobą bardziej doświadczoną od swojego mentee. Taka sytuacja może występować w różnych obszarach i różnych zawodach, np: prawnik i jego uczeń, lekarz i jego młodszy kolega, czy w bankach, tam gdzie pojawia się jakaś luka pokoleniowa, starsi odchodzą, a ci młodsi nie są jeszcze doświadczeni, nie są przygotowani do objęcia ważnych funkcji. Spotkałem się też z mentoringiem w przemyśle, gdzie starzy “wyjadacze” mają swoje sposoby wykonywania pracy, a młodzi po szkołach, studiach, jeszcze nie wszystko wiedzą i potrzebują praktycznych wskazówek. Stąd to dzielenie się wiedzą, które powinno być bardzo życzliwe, bowiem pokazywanie dróg rozwoju mentee przez mentora jest niesłychanie istotne. Co więcej, mentoring jest o tyle specyficzny że nie chodzi w nim tylko o to by sprzedać wiedzę,  ale w pewnien sposób wpłynąć na to jak działa sam mentee.  Pozwolę sobie przypomnieć, w XVI czy XVII wieku rzemieśnik wprowadzał swego  ucznia w tajniki, ale budował mu też etos zawodu i te elementy w mentoringu są równie  istotne. Często używa się porównania, że w coachingu jest tak, że coach idzie krok za swoim klientem, zaś w mentoringu mentor idzie obok swojego ucznia, pokazuje mu różne drogi rozwoju, ale czyni to bardzo roztropnie i z dużym szacunkiem niego samego.

 

K.H. Jak to się odbywa, czy na zasadzie pokazywanie drogowskazów, dzięki którym mentor sam doszedł do miejsca, w którym się znajduje i tearaz mówi swemu uczniowi: ja tak zrobiłem i mi się udało, więc radzę Ci tak samo? Czy to jest też dopasowywanie metod rozwoju do indywidualnych potrzeba danego mentee? I szukania jego własnej ścieżki rozwoju?

 

T.W. Na pewno dopasowanie do ucznia, na pewno pokora wobec własnych doświadczeń, bo one nie muszą być w pełni adekwatne do potrzeb ucznia. A z drugiej strony też pokazywanie mentee pewnych niebezpieczeństw, decyzji które mogą nie być dla niego dobre. Uczeń ma prawo korzystać z doświadczeń mentora, ma prawo i obowiązek zadawać pytania i poszukiwać swojej drogi, zaś mentor ma mu w tym tylko towarzyszyć.

 

K.H. Czy mentor bierze stuprocentową odpowiedzialność za to, co się będzie działo z mentee, za to jak będzie wyglądał jego rozwój?

 

Mentor nie może wskazać jedynej i słysznej drogi rozwoju, bo takiej nie ma, więc w tym sensie nie może wziąć za mentee stuprocentowej odpowiedzialność. Ta droga jest dla każdego inna, a zadaniem mentora jest rozszerzanie punktu widzenia mentee, inspirowanie go do myślenia, pokazywanie nowych aspektów działania. W tym sensie bierze odpowiedzialność za jego rozwój, za to by uczeń chciał iść dalej. Natomiast to gdzie ten uczeń dojdzie, to już jest jego własna decyzja.

 

K.H. Kto zatem może być mentorem?  I jakie cechy powinien posiadać dobry mentor?

 

T.W. Nie ma w tej chwili w Polsce systemu certyfikacji mentora, nie jest to jeszcze zawód określony w spisie zawodów, jest to funkcja uprawiana przez wiele osób z lepszym lub gorszym skutkiem. To ważne pytanie, jakie cechy powinien mieć mentor? Najważniejsze to doświadczenie życiowe i  zawodowe w swojej profesji, a równolegle pokora do tego doświadczenia, a wreszcie odwaga by mówić uczniowi rzeczy, które mogą być dla niego trudne.  Należy to robić pamiętając jednocześnie o szacunku dla danej osoby. Trzeba też nie bać się wytrącić go z tzw. strefy komfortu. Rozwój zachodzi wtedy, gdy uczeń odważy się z tej strefy wyjść i spóbować czegoś innego. Mówi się też, że rozwój zachodzi wtedy kiedy człowiek albo musi, albo bardzo chce coś zmienić. Czasem musi się rozwijać, bo ma taką sytuację w pracy i wtedy szuka mentora, zaś mądry mentor sprawi, że on będzie chciał się rozwijać.

 

K.H. Skoro nie ma w Polsce żadnej certyfikacji mentorów, żadnych ram które by to określały, to jak rozpoznać osobę, która będzie dobrym mentorem?

 

To wcale nie jest takie proste, dlatego nasze Stowarzyszenie stara się określić pewne standardy. Przyjęliśmy zasadę, że proces mentoringowy powinien  odbywać się z uwzględnieniem zasady , iż w każdej chwili relację mentorską można przerwać bez dyskusji i orzekania kto zawinił.  Dobrego mentora natomiast określa umiejętność uważnej obserwacji, życzliwość do drugiej osoby. Ja to  określam, że mentor powinien być jak kaloryfer: i ciepły i twardy. Bo z jednej strony musi być przyjazny i życzliwy, a z drugiej strony twardy, bo przecież mają wspólne zadanie do zrealizowania. Cel określa i wyznacza sobie zawsze mentee, a mentor ma mu tylko pomóc w dotarciu do niego. Nawet jeśli jest to proces zorganizowany i finansowany przez firmę zatrudniającą mentee, to bez zgody ucznia na postawiony cel nie będzie dobrego mentoringu. Mentor w tym przypadku musi mieć też odwagę mówienia mu rzeczy trudnych, zwrócenia uwagi na błędy i skierowania na drogę je omijającą.

 

K.H. Jakie korzyści będzie miał z tego uczeń?

 

Mentoring jest jednym ze sposobów rozwijania ludzi. Można wysłać tę osobę na szkolenie, będzie ono w określony sposób wystandaryzowane, co jest i  dobre i złe, bo będzie to standardowy sposób przekazywania wiedzy, przećwiczenia pewnych umiejętności, ale nie zawsze ten sposób będzie odpowiedni do potrzeb i osobowości ucznia. Innym sposobem rozwoju jest  coaching,  jest to dobry sposób dla ludzi, którzy dokładnie wiedzą czego chcą. Natomiast mentoring jest wykorzystywany wtedy, kiedy uczeń ma za zadanie szybko wypełnić pewną lukę, głównie jeśli chodzi o umiejętności zawodowe, praktyczne, niekiedy też chodzi o umiejętności zarządzania ludźmi, czy  procesami. Jest to więc bardzo spersonalizowana forma edukacji, dopasowana do ucznia, który od osobistego mentora dostaje precyzyjne wskazówki i rady: lektury, których mu potrzeba, wiedzę jaka będzie najbardziej  przydatna i  ćwiczenia, które dla niego są adekwatne. Dostaje też osobistą uwagę swojego mentora ( mówi się o tym z łacińskieego: “cura personalis”), który jest tylko dla niego, który pracuje tylko z nim i dba o niego. Uczeń ma więc przyspieszoną ścieżkę rozwoju, doskonale dopasowaną do jego indywidualnych potrzeb, charakteru i sposobu uczenia się.

 

K.H. A czy sam mentor też będzie miał z tego jakąś korzyść? 

 

T.W. Spotkałem się z tym, że wiele osób, które podejmują się pracy mentorskiej, choć początkowo nie czują się pewnie sądząc że to jest kształcenie sobie konkurencji, to potem kiedy zaczynają pracować z mentee odczuwają z tego bardzo dużą przyjemność. Często jest to zwykła ludzka satysfakcja, że mogą się dzielić swoim doświadczeniem i być kim ważnym dla drugiej osoby. Z drugiej zaś strony uczniowie  często z dumą mówią o swoich mentorach, więc jest to zupełnie inna relacja niż na szkoleniu, czy spotkaniu coachingowym. I w tym przypadku więź, która się tworzy między mentorem a mentee staje się często bardzo osobista i przynosi korzyści obydwu stronom.

 

K.H. Czy myśli Pan, że z mentoringiem wkrótce stanie się to samo jak z coachingiem, że będzie musiał przechodzić podobną drogę?

 

T.W. Coaching jest w apogeum mody, to jest wciąż bardzo modna forma rozwoju osobistego i zawodowego. Pytanie co będzie z mentoringiem? Nie jest on jeszcze skodyfikowany, nie mamy certyfikacji mentorów w Polsce i właśnie my, jako Stowarzysznie Mentorów PROMENTOR chcemy doprowadzić do tego, by taka certyfikacja mogła się odbywać. Chodzi nam o zapewnienie bezpieczeństwa naszym klientom, by mogli się czuć pewni, że otrzymują usługi najwyższej jakości i od najbardziej doświadczonych mentorów. Z drugiej strony chodzi też o to, byśmy my sami „złapali grunt pod nogami” i wiedzieli według jakich standarów powinniśmy pracować i jakimi narzędziami się posługiwać tak, by móc być jak najbardziej skutecznymi. W tej chwili nie wiemy jeszcze jaką drogą pójdziemy, czy sami zaproponujemy pewnien sposób certyfikacji, czy będziemy poszukiwali partnera zagranicznego, ale  z pewnością szukamy osób w tej kwestii bardziej od nas doświadczonych, od których możemy się uczyć – bo taki jest przecież sens mentoringu.

 

K.H. Woli pan być mentorem, czy uczyć innych jak się nim stać?

 

T.W. W tej chwili te dwa elementy dzieją się równolegle, trudno powiedzieć, który będzie dla mnie bardziej interesujący, ale patrząc na siebie i moją dotychczasową ścieżkę rozwoju zawodowego wydaje mi się, że bliższa mi jest wciąż relacja mentor – mentee, a ta druga forma działania będzie dla mnie miłym i wartościowym  uzpełnieniem. W końcu będzie to przecież mentoring mentorów.

 

K.H. Proszę zatem powiedzieć jakie są najbliższe plany Stowarzyszenia?

 

T.W. Mamy swoje cele i kierunki działania, którymi są: świadoma edukacja rynku usług rozwojowych, rozwój idei mentoringu w Polsce, promowanie go jako jednej z form rozwoju osobistego, propagowanie zasad etyki tej profesji, doprowadzenie do certyfikacji tego zawodu. Pragniemy też oferować naszym klientom mentoring najwyższej jakości jako jedną z możliwości ich rozwoju. Obecnie intensywnie pracujemy, rozwijamy się, tworzymy naszą bazę wiedzy i nasze “know-how”.  Niebawem pokażemy co udało nam się wypracować i jak jest nasza oferta. .

Marcin Krukar
Członek Stowarzyszenia at Promentor
Trener biznesu – praktyk, z 10 – letnim doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń, mający na koncie ponad 6000 godzin pracy z różnorodnymi klientami, doradca i konsultant biznesowy (ponad 1 600 godzin). Zawodowo właściciel firmy szkoleniowej NERAIDA – Szkolenia z Pasją, wiceprezes Stowarzyszenia Mentorów PROMENTOR, członek Stowarzyszenia Trenerów i Konsultantów Zarządzania MATRIK, wykładowca uniwersytecki.