Piotr Wiroński – trener z wieloletnim doświadczeniem, mentor, v-ce prezes Stowarzyszenia Mentorów PROMENTOR dzieli się z nami swoim doświadczeniem, podając przykład procesu mentoringowego z obszaru, który może się wydawać nie-mentoringowy. Zachęcamy do przeczytania.

Wydawać się może, że forma rozwoju, jaką jest mentoring ma pewne ograniczania w stosunku do szkoleń. Chodzi mi o logistykę. Wydawać się może, że nie jesteś w stanie pracować 1:1 z mentee, który chce rozwijać swoje kompetencje z umiejętności wystąpień publicznych. Do tego przecież potrzeba publiki, jak sama nazwa tej kompetencji sugeruje. Wydawać się może

Tymczasem w moim dorobku mentoringowym prowadziłem procesy indywidualne z tego obszaru już kilkakrotnie. Fakt, że o ile jako trener szkolenia z wystąpień prowadzę bardzo często (chyba najwięcej ze wszystkich moich tematów szkoleniowych), to w przypadku mentoringu nie jest to zagadnienie dominujące. Jednak realizowalne i to z sukcesem (bez sukcesu nie byłoby sensu wspominać tych procesów). O czym trzeba pamiętać w tak specyficznym mentorialu. Oczywiście o tym, że nie masz audytorium, przed którym może ćwiczyć Twój mentee. Jak zatem ma doskonalić zarządzanie wzrokiem, jak ma tylko ciebie na sali czy w pokoju, kto mu ma zadawać pytania, na które miały ćwiczyć riposty… Są na to sposoby:

  1. Zrobiliśmy symulację miejsca – puste krzesła nie zastąpią ludzi, ale organizując przestrzeń urealniamy wygląd sali, na której prowadzilibyśmy prezentację np. dla kilkuosobowego zespołu.
  2. Jako mentor obserwujący wystąpienie mentee wchodziłem w rolę kilku potencjalnych słuchaczy, przyjmując różne postawy, zadawałem kilka pytań. Po prostu zastępowałem nieobecnych.
  3. Pamiętałem, że wiele kompetencji mogliśmy przećwiczyć bez udziału publiczności (analiza gestów, przygotowanie struktury wypowiedzi itd.
  4. Korzystałem z zasobów. Robiliśmy tak (oczywiście za zgodą mentee), że na wybrane sesje zapraszaliśmy kilka osób w roli słuchaczy, aby zrobić wystąpienie ciałkiem już na serio. Oczywiście były to osoby świadome swojej roli, potrafiące udzielić rzetelnego feedbacku i odpowiedzialnie podchodzące do zasady poufności procesu.
  5. Korzystaliśmy z innych metod pracy między sesjami: obserwacja innych podczas wystąpień na wydarzeniach, praca z nagraniami. Szukaliśmy tez okazji to faktycznych wystąpień mentee w ramach swojej pracy, szczególnie tych sytuacji, w których mogłem być obecny i obserwować, żeby potem na kolejnej sesji omówić to, co się wydarzyło.

Zanim zatem uznasz, że dany temat nie nadaje się na mentoring, pomyśl, czy możesz zorganizować proces tak, by ominąć przeszkody i zrealizować cel.

Piotr Wiroński

admin